[EN#14] Niedziela Palmowa

Powoli zbliżamy się do świąt Wielkanocy. Błąd. Bardzo szybko zbliżamy się do świąt Wielkanocy. Czas Wielkiego Postu przemija i po raz kolejny stawiamy sobie pytanie: czy tym razem zdążyliśmy ze zmianą naszego życia, przyzwyczajeń, czegokolwiek. Świat, w którym na co dzień funkcjonujemy ma do zaoferowania tak wiele, że chcemy ze wszystkiego skorzystać, a potem będziemy się martwić, co jest po śmierci. Nie mam czasu, a przecież poświęcam jakąś godzinę na pójście do kościoła, wszystkie święta obchodzę należycie. Święty nie jestem, bo tu tak się nie da. Ile osób tak myśli?

Niedziela palmowa to swoista cisza przed burzą. Jezus dobrze wie co się wydarzy, ma to zaplanowane w najdrobniejszym szczególe. Dlatego ze spokojem wysyła uczniów po osła. Nikt się nie sprzeciwia, ani uczniowie, ani właściciele zwierzęcia. Wsiada na osła i wjeżdża w chwale do miasta. Jaka jest reakcja tłumu? Wspaniała! Gdy tylko Go spostrzegli wiwatowali, machali palmami i wychwalali Jezusa za wszystkie czyny, które im uczynił, cuda które widzieli.

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza, Łk 19, 28-40

Jezus szedł naprzód, zdążając do Jerozolimy.

Gdy przybliżył się do Betfage i Betanii, ku górze zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: «Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie uwiązane oślę, którego nie dosiadał żaden człowiek. Odwiążcie je i przyprowadźcie. A gdyby was kto pytał: „Dlaczego odwiązujecie?”, tak powiecie: „Pan go potrzebuje”».

Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: «Czemu odwiązujecie oślę?»

Odpowiedzieli: «Pan go potrzebuje».

I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów zaczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I mówili głosem donośnym:

«Błogosławiony Król,
który przychodzi w imię Pańskie.
Pokój w niebie
i chwała na wysokościach».

Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: «Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom!»

Odrzekł: «Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą».

Fragment liturgicznego tłumaczenia Biblii Tysiąclecia, ©Wydawnictwo Pallottinum

Jezus to król, który przychodzi w imieniu Boga. Gdy jedni zaczynają tak krzyczeć, reszta za tym podąża. W tłumie człowiek szybko ulega nastrojom i traci swoje poglądy. Poddaje się wpływom innych pozwalając nie myśleć o odpowiedzialności za swoje decyzje. Nie, jednak ktoś się sprzeciwia. To faryzeusze, czyli ci którzy mają władzę i boją się o wybór narodu. Czyżby ludzie chcieli pójść za Jezusem, który pragnie miłować nieprzyjaciół, nazywa się Synem Bożym i wyciąga wszystkie ich brudy na wierzch?

Faryzeusze zwracają się bezpośrednio do Chrystusa: ucisz ich! Co wtedy myślał Jezus? Zapewne im współczuł, bo pomimo Jego nauk nie odpuścili stanowisk i nie przyznali mu racji. Dokładnie to samo przywiązanie mamy w naszych czasach. Tylko teraz są to wysokie stanowiska w korporacji, piękne samochody, markowe ciuchy i uznanie znajomych. To nic złego. Problem w tym, że cenimy to bardziej niż zasady, niż drugiego człowieka. Tak jak kiedyś faryzeusze.

„Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą.”

Łk 19,40

A co jest w życiu ważne dla Ciebie? Bóg cały czas szuka sposobu na Ciebie, najlepszego sposobu byś uwierzył i poczuł Jego miłość.