[EN#16] Niedziela Miłosierdzia Bożego

Czy aby na pewno wierzymy w zmartwychwstanie Jezusa? Przecież nie mamy namacalnego dowodu, że Chrystus umarł, a potem znów pojawił się na ziemi. Nie było nas, gdy się to działo, a co więcej, nawet ci którzy to obserwowali czekali na jakieś potwierdzenie. Apostołowie byli świadkami życia Jezusa, wędrowali z Nim, słuchali Jego nauk i widzieli cuda. Zostali nawet poinformowani, że Bóg umrze i powróci do żywych.

Było to jednak tak nieprawdopodobne, że nie potrafili tego zrozumieć. Po śmierci Jezusa ukrywali się za zamkniętymi drzwiami i za zamkniętymi sercami, nie wiedząc czego się spodziewać.

Skoro Apostołowie potrzebowali dowodu na zmartwychwstanie, nam jeszcze trudniej jest w to uwierzyć. Szczególnie we współczesnym świecie, gdy musimy zajmować się codziennymi obowiązkami, pracą, zakupami, wyjazdem na wakacje, płaceniem podatków i imieninami u cioci. Gdzie tu czas na myślenie o Bożym miłosierdziu?

Jezus wiedział, że ludziom będzie trudno uwierzyć w to, co dokonał. Dlatego po trzech dniach ukazał się swoim uczniom. Przyszedł mimo zamkniętych drzwi. Pierwszy dowód. Pokazał swoje rany. Drugi dowód. I najważniejsze, powiedział: Pokój Wam, co miało znaczyć, nie bójcie się – wróciłem. Następnie dla pewności podarował im łaskę Ducha Świętego i moc odpuszczania grzechów. Mimo ich niewiary, zaufał im.

Słowa Ewangelii według Świętego Jana J20, 19-31

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

Fragment liturgicznego tłumaczenia Biblii Tysiąclecia, ©Wydawnictwo Pallottinum

„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.”

J 20, 29

Tomasz, który nie był uczestnikiem tego wydarzenia, zażądał od Jezusa osobistego potwierdzenia Jego obecności. Bóg pozwolił na to, by wyjaśnić czym jest wiara. Gdyby teraz Bóg ukazał się ludziom na świecie, zapewne wielu z nich nawróciłoby się, dostaliby 100% pewność na istnienie Jezusa i mocno by w Niego wierzyli. Ale czy nadal byłaby to wiara, czy zwykła prawda, którą po jakimś czasie i tak byśmy odrzucili szukając jakiegoś podstępu.

Prawdziwą wiarą obdarzeni są ci, którzy nie szukają dowodów na istnienie Boga, zmartwychwstanie i miłosierdzie, ale ci, którzy wiedzą, że tak jest. Przyjmują wiarę jako rzeczywistość, codzienność. Niestety, by tak się stało wszyscy muszą o to niezmiennie zabiegać. Największą wygraną diabła jest przekonanie ludzi, że Bóg, ale także on sam nie istnieją. Nie domagaj się dowodu – uwierz.